Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


????

niedziela, 30 sierpnia 2009 19:22
Strasznie się pogubiłam w tym wszystkim.Nie zakochałam się,nie,ale ktoś uświadomił mi pewną rzecz...coś czego nie chciałam przyjąć do wiadomości-nie chcę być sama.Któryś raz już zdarzyło się,że zostałam do rana..nigdy tego nie robiłam.Ale rano nie wiem jak się zachować bo wiem,że to nie moje miejsce,nie zachowuję się tak jakby należało przypuszczać.Ten facet sprawił,że boleśnie,ale to bardzo boleśnie zatęskniłam za tym czego nie mam-za facetem na stałe,za kimś kto zawsze będzie,kto będzie rano mnie budził i pił ze mną poranną kawę,kto mnie przytuli,a czasami poczeka aż skończę pracę..ktoś kto wyjdzie z moim synem pograć w "nogę" lub odrobi z nim lekcje.Ja pierdzielę...pojęcia nie macie jak ta samotność boli!I ten z którym byłam..lubię go to prawda,mam sentyment do niego ogromny,ale nic poza tym.Przegadaliśmy jak zawsze pół nocy i po raz pierwszy to ja miałam gorszy dzień,to ja pozwoliłam sobie na odkrycie swoje wnętrza..uryczałam się.Nie ma między nami żadnej miłości więc nie boję się,że skrzywdziłam go mówiąc to co mówiłam.Właściwie to nie wiem jak nazwać to co jest między nami....dwie połamane istoty,które na chwilę obecną trzymają się siebie,wspierają się i kochają się w łóżku..czy to normalne?A jeśli przestanę się z nim spotykać to może ta cholerna tęsknota za stabilizacją zniknie????Może trzeba było trwać w celibacie,w uśpieniu żeby nie budzić pragnień????Dzisiaj wyglądam jak bokser po walce-oczy podpuchnięta od płaczu.....mówią-spieszcie się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą,a ja mówię cieszcie się miłością i czułością bo jak to utracicie to bardzo trudno będzie mieć to ponownie...

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jak przyjaciel.....

środa, 26 sierpnia 2009 20:18
Silna baba,która wszystko przyjmie..za taką mnie uważają.Udało mi się poóc kilku osobom i nie chodzi tu o pomoc materialną.Ostatnio pomagałam komuś jeszcze.Moje rozczarowanie wyrażane słowami,dezaprobata,kompletny brak akceptacji zaistniałej sytuacji-słowem dosadnie i twardo-bo w tym przypadku tak trzeba było,właśnie tak.Oczywiście też utuliłam,trzymałam za rękę,ale byłam cholernie trzeźwa w swoich osądach i rzeczowa.Wiem,że być może bolało to co zrobiłam-taka kuracja szokowa.Chciałam,bardzo chciałam mu pomóc choć domyślałam się ,że nie będzie lekko.Nie byłam na niego wściekła,ale jak zawsze mówiłam prawdę nie owijając niczego w bawełnę,nawet podniosłam głos nie dbając o to czy sąsiedzi słyszą.Nie wiem dlaczego tak mi zależy,ale chcę żeby facet stanął na nogi,żeby zaczął żyć w realnym świecie-niech przestanie żyć marzeniami skoro wiadomo,że nic z tego nie będzie.Chciałabym żeby ktoś tak oszalał na moim punkcie,żeby tak mnie pragnął...wiem,że potafiłabym dać komuś takiemu szczęście.Po ciężkiej nocy ranek pokazał,że niewiele się zmieniło.Nie przy nim,ale kiedy wyszłam...nie wiem jak łzy leciały jedna za drugą,nie mogłam się uspokoić przez cały dzień.Moja cena za pomoc...moje emocje..jakbym została pozbawiona energii.Wiem,że dojdę do siebie-choć tak silnie dotychczas tego nie odreagowałam...czy dlatego,że kiedyś wydawało mi się,że go kocham?Czy też dlatego,że z całego serca chciałm mu pomóc?Nie mogę sprawić by jego serce i dusza oczyściły się,mogę służyć rozmową i radą,mogę przy nim być kiedy jest mu źle-być jako przyjaciel.Kiedyś ja chciałam by był ze mną-on nie chciał,teraz on chce być z kimś kto tego nie chce.Takie jest życie.Mam tylko nadzieję,że się pozbiera-można ja jestem tego przykładem-najpierw exiu potem on.I co?I można żyć,i można czekać na swoje szczęście,na miłość i można czerpać radość z drobnostek:)Wielu rzeczy się dowiedziałam przez ostatnie dni,rzeczy bardzo osobistych...to świadczy o zaufaniu...i dużo dla mnie znaczy.Bardzo bym chciała żeby znowu zaczął żyć...może spróbować znaleźć mu jakąś kobietę?;):)

komentarze (0) | dodaj komentarz

W zgodzie ze sobą:)

środa, 19 sierpnia 2009 21:18
Odnowiona znajomość chyba umarła śmiercią naturalną;)On przestał się odzywać,a ja nie mam najmniejszego zamiaru nagabywać go.Widocznie tak miało być:)Być może spełniło się coś o czym marzył i czego pożądał-jeśli tak to tym bardziej rozumiem odcięcie się od mojej osoby.Nie mam żalu.Nie mam jak dowiedzieć się czy faktycznie spełniło się jego marzenie,ale skoro milczy oznacza to,że tak-spełniło się.Bardzo mnie to cieszy-człowiek nie powinien być sam,a jeśli jeszce osoby czują do siebie nie tylko pociąg fizyczny to jest super:)
Jako ssak ponownie zatęskniłam za życiem w stadzie:)Obudziły się we mnie  pragnienia bycia z kimś...tak bym chciała przytulić się ze świadomością,że komuś na mnie bardzo zależy,że ktoś mnie kocha.Potrzebuję trzymania za rękę,przytulania...potrzebuję "opieki" innej osoby;)Jestem zadowolona z siebie i życia.Dziewczyny w nowej pracy wciąż mi mówią,że jestem zawsze taka zadowolona.No tak-wszak wg norm nie mam powodów do zadowolenia-pieniędzy brak-po raz pierwszy mój syn nie ma podręczników do szkoły.Koleżanka dała mu 100 zł,ale potrzebuję jeszcze 300:)Wszystkie spodnie jakie syn posiada zaczęły się nagle wydzierać w najmniej odpowiednich miejscach-ze wszystkiego nagle powyrastał...a ja chodzę zadowolona.A tak właśnie.Płacz mi nie pomoże w niczym,zamartwianie się sprowadzi bezsenność,a tego nie chcę.Poradzę sobie jakoś,coś wymyślę-w ostateczności podręczniki będę kupować po 1-2 szt.,a i ciuchy dla niego wyszperam:)No, Pani O.uszy do góry i nic to,że ciężko-będzie lepiej.Po pierwsze: bank w którym płacę astronomiczną ratę zaczął ja sukcesywnie obniżać! Po drugie: w nowej pracy mam podwyżkę,która już obowiązuje!Ani ja,ani syn nie chorujemy a to najważniejsze.Jednym słowem-ma się ku dobremu:)
Tak patrzę na siebie z boku,wsłuchuję się w swoje odczucia,ale nie analizuję drobiazgowo tego co mi się przytrafia.Jeszcze kilka lat temu nie życzyłabym dobrze komuś dla kogo byłam tylko "kobietą zastępczą",byłabym egoistką.Teraz już wiem,że nie tędy droga-jeśli jest fajnie to oki,jak coś się kończy to tak miało być.Miałam czas by nacieszyć się bliskością innej osoby,naładować akumulatory..teraz jest czas na znajomość,która oprócz sexu da mi bliskość całkowitą,teraz jest czas na "wciąż",a nie tylko "na chwilę":)Znowu zaczęłam w siebie wierzyć i kochać siebie-a to naprawdę bardzo dużo:)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie kłam,że kochasz mnie...;):)

poniedziałek, 17 sierpnia 2009 21:04
Kiedy mężczyzna będący w związku( lub nie będący) ma kobietę z którą rozmawia,ale przede wszystkim sypia to jest oki.Kiedy kobieta wolna spotyka się z mężczyzną by z nim pogadać i pójść do łóżka nazywa się ją dziwką lub wywłoką.Nie czuję się ani jednym ani drugim.Ten z którym się spotykam to ten sam,który kiedyś dodał mi skrzydeł,to ten którego porównuję;)Ale tym razem nie uganiam się za nim jak psiak,nie nagabuję,nie mówię,że chyba go kocham.Mam sentyment do niego,bardzo go lubię,jest naprawdę super w łóżku,świetnie mi się z nim rozmawia i tyle.Kibicuję mu by zdobył tę na której mu zależy choć doskonale wiem,że wtedy na żadne spotkanie z nim nie pójdę-będzie już zajętym facetem.Oczywiście nie mam żadnej pewnośći,że teraz jest wolny i że np.nie działa na 2 fronty.Może spotykać się z kim chce.Nie oczekuję od niego żadnych deklaracji.Ja po prostu wiem,że jestem dobra w tym wszystkim co robię:)Nie,to nie chwalenie się czy kokietowanie-nie pierwszy mężczyzna mówi mi,że umiem słuchać,że dobrze się czuje w moim towarzystwie (bo na niego nie poluję;):)),a łóżko...cóż po kilkudziesięciu długich przymusowych miesiącach celibatu jestem zachłanna i mogłabym się kochać non-stop:)Ciężko będzie kiedy znowu będę sama wszak zostałam przebudzona...a może pobudzona?:)Absolutnie nie żałuję.Nikogo nie krzywdzę,siebie też nie bo dobrze wiem czego chcę.Owszem można się w nim zakochać,ale ja już to przerabiałam i uodporniłam się.Stałam się typowym konsumentem,który wymaga,ale też daje coś od siebie-swój czas i wtedy nie ma mnie dla nikogo.Niestety to działa tylko w jedną stronę;)
Wiem,że i mnie spotka kiedyś coś dobrego-że jakiś mężczyzna będzie obdarowywał mnie kwiatami,dzwonił do mnie,spotykał się ze mną,że będziemy we trójkę wychodzi na spacery:)Będę kochana i będę kochać,będę też ufać...ale nie do końca;)).Nie oceniam jego zachowania bo nie mam prawa do tego,jeśli on żyje tak jak chce to jego wybór-mnie nic do tego.Fajnie jest się spotkać,pośmiać,powspominać,wysłuchać co mu na wątrobie leży,a jeśli całość zostanie uwieńczona sexem to super..jeśli sexu nie będzie to też żaden problem-wszak nie chodzę do niego wyłącznie po to:)Jestem dziwką czy kobietą swobodną,realistką wiedzącą czego chce?Zdecydowanie to drugie:)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biedronka;):)

niedziela, 16 sierpnia 2009 17:00
"Szła biedronka po zasłonkach,napotkała tam pająka
"Cześć pajączku mój kochany!Jakie masz na dzisiaj plany?"
"Oooo,biedronko ma muchę w pajęcznynie mam-chodźmy razem na śniadanie,zjemy to przepyszne danie!"
Poszli razem na śniadanie,zjedli to przepyszne danie...pająkowi było mało-zjadł biedronkę w kropki całą"

Tak to kiedyś leciało.I tak wygląda to w co się znowu,dobrowolnie i świadomie angażuję.Jak ćma do świeczki lecę choć wiem czym to grozi.Lecę bo mam dość samotności,bo układ jest jasny,bo potrzebuję odrobiny czułości by poczuć się znowu kobietą.Tym razem jest to świadome działanie i wiem,że łączą nas tylko te krótkie chwile-nic więcej.Nie powtórzę błędu z dalekiej przeszłości.Wszak człek uczy się na błędach,prawda?:)

komentarze (2) | dodaj komentarz

:):):)

wtorek, 11 sierpnia 2009 22:34
Wciąż mam powera-energia mnie roznosi.Mam ochotę góry przenosić,mam ochotę zakochać się i szaleć,szaleć.Tymczasem napływają dobre wiadomości: koleżanka kupiła sobie autko-takie o jakim marzyła-piękne autko!Tak mi się podoba:)Skakałam z radości jakby moje było:)W dodatkowej pracy mam dostać podwyżkę-nie wiem jak dużą,ale to cieszy:)Wszystko co dobre niech płynie teraz do mnie-pieniądze,miłość,spokój i radość.We wrześniu idę na wesele i nie mam partnera-szkoda bo chciałabym bawić się nie tylko z moim synem.
Teraz powrócę do wspomnień...oczywiście związanych z moim pobytem w Niebie:)Zawsze myślałam,że przejażdżka bryczką to takie romantyczne podróżowanie.Konie kłusujące,ja siedząca z tyłu podziwiająca widoki:)Były sarny przebiegające przez pola,była pyszna kukurydza(ale o tym sza!!!) i były koniki..pierdzące:):)Jak się okazało konie w trakcie wytężonego wysiłku jakim niewątpliwie jest ciągnięcie bryczki zwyczajnie sobie pierdzą!Razem z synem i osobą nam towarzysząca pękaliśmy ze śmiechu kiedy tylko koniki sobie ulżyły:):)Siedziałam na koniu,który nie był osiodłany-macie pojęcie jak taki koń grzeje?!Miałam wrażenie,że siedzę na kaloryferze:)I co dziwne-na osiodłanym koniu czułam się niepewnie.Pieski,które nam towarzyszyły-Białka i Luna miały kondycję godną pozazdroszczenia!Cały czas za nami lub przed nami,w biegu!A to poleciały do lasu,a to na pole gonić myszy i za cholerę nie chciały siedzieć w bryczce(martwiłam się,że są zmęczone).Cudowne psiaki i takie kochane:)Oprócz nich były 2 wilczury-Kora i Max.Też kochane i posłuszne i oczywiście Bulaj-najstarszy piesek..z racji wieku spokojny choć czasami z nudów prowokował Maxa-ot,podbiegał do ogrodzenia by się pokazać i wkurzyć Maxa po czym oba gnały wzdłuż ogrodzenia.I tak mniej więcej co godzinę:)Obserwowanie ich było zabawne:)Jednak najwięcej czasu spędzaliśmy przy koniach..jest w nich coś magicznego...uwielbiałam się do nich przytulać i głaskać.Mają takie piękne oczy i dłuuuugie rzęsy:)W Niebie mają tyle miejsca i spokój,a ponad to opiekę:)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Marzenia.....

niedziela, 09 sierpnia 2009 21:21
Przytulić się i nic nie mówić...tulić się w ciszy.Zamknąć oczy i nie myśleć o niczym.I tak trwać do rana.Rankiem zaś otworzyć oczy i ujrzeć obok siebie tego z kim się zasnęło.Wierzyć,że już nikt mnie nie oszuka,nie okłamie i nie zdradzi.Wierzyć,że będzie mi tak oddany i wierny jak ja jemu.I kochać się nieśpiesznie,bez zachłanności jaka jest gdy sex jest raz na dwa lata,ze spokojem,że tak już będzie zawsze.
Obok dostatku,zdrowia i posiadania pieniędzy w takiej ilości by nie martwić się o jutro-to moje następne marzenie.I właśnie tego marzeni boję się.Nie jestem więc gotowa na to by zaufać.Wciąż patrzę na inne pary i nie czuję zazdrości czy zawiści..i chciałabym dzielić z kimś życie i boję się.Przez porównanie jakie robię( to silniejsze ode mnie) tkwię we własnej klatce.Gdzie jest ten właściwy i cierpliwy?Który się odważy?I nie kieruję się tu dobrem dziecka,kieruję się swoimi uczuciami-jeśli ja będę szczęśliwa to moje dziecko też,a jeśli syn zaakceptuje nowego członka to wszystko będzie oki.Nie miłości syna...może kiedyś,może gdzieś.Tylko czasmi tak ciężko bez prostych gestów.To prawda,że docenia się to co się utraciło...mam nadzieję,że nie utraciłam tego bezpowrotnie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niebo:):)

piątek, 07 sierpnia 2009 23:32
Bardzo,bardzo niechętnie wróciłam...Przez kilka cudownych dni byłam w Niebie.Spokój,cisza,słodkie nic-nie-robienie,jadło lekkie,przesmaczne i zdrowe,a towarzystwo..ba!Nigdy dotąd nie czułam się tak dobrze w innym domu.Pierwsze dni to było przyzwyczajanie się-nie jestem intruzem-traktowano nas jak domowników.I zakochałam się:)Wpadłam od palców stóp po koniuszki włosów na głowie:)Zakochałam się w....koniach:)Zakochałam się w tym pięknym miejscu i domu z Duszą,gdzie wszystko jest takie jak być powinno,gdzie wszystko do siebie pasuje tworząc spokój i harmonię.Tam czas staje w miejscu,nic nie jest ważniejsze,nie ma potrzeby biegać,a myśli i problemy..one zwyczajnie uciekają-nie lubią takich spokojnych miejsc:)." W moim magicznym domu..." te słowa krążyły mi tam po głowie,a kiedy wracałam do Poznania....oboje z dzieckiem się popłakaliśmy( i to nie dlatego,że wiózł nas stary,zdezolowany-o!sorka!-wysłużony-to właściwe słowo-autobus).Było nam tak żal wracać do miasta.....poranne przebudzenie było niczym kubeł zimnej wody-nie ma koni,nie ma kóz,nie ma piesków,nie ma ogrodu...i bryczki nie było:(:(Mam ogromny dług wdzięczności wobec osób,które nas tam zaprosiły...które przez te dni żywiły nas i utrzymywały.Kasieńko i Mistrzu (Mistrz Jadła Wszelakiego;):)) DZIĘKUJEMY WAM.I Pani A. oraz Panu W.dziękujemy za towarzystwo:)..Wciąż mam w sobie obrazy i wspomnienia więc-znając siebie-napiszę o tym jeszcze...teraz zaś zegar znowu jest miom panem i wciąż przypomina mi,że mało czasu mam na sen-wróciłam do rzeczywistości..wróciłam do pracy.

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 11 marca 2010

Licznik odwiedzin: 1440

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Galerie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog o codziennym życiu i marzeniach Surykatki:)

O mnie

Nie młoda,ale też nie stara kobieta,która troszkę w życiu przeszła...i może właśnie dlatego ma wiarę w ludzi,ma nadzieję i pragnie miłości:)

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.11.2009 21:07:33
  • autor: oles35
  • treść: Hihi..wszak to ostat...

Statystyki

Odwiedziny: 1440
Wpisy
  • liczba: 39
  • komentarze: 41
Galerie
  • liczba zdjęć: 10
  • komentarze: 12
Księga gości: 2
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 274 dni