Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Marzenia.....

niedziela, 09 sierpnia 2009 21:21
Przytulić się i nic nie mówić...tulić się w ciszy.Zamknąć oczy i nie myśleć o niczym.I tak trwać do rana.Rankiem zaś otworzyć oczy i ujrzeć obok siebie tego z kim się zasnęło.Wierzyć,że już nikt mnie nie oszuka,nie okłamie i nie zdradzi.Wierzyć,że będzie mi tak oddany i wierny jak ja jemu.I kochać się nieśpiesznie,bez zachłanności jaka jest gdy sex jest raz na dwa lata,ze spokojem,że tak już będzie zawsze.
Obok dostatku,zdrowia i posiadania pieniędzy w takiej ilości by nie martwić się o jutro-to moje następne marzenie.I właśnie tego marzeni boję się.Nie jestem więc gotowa na to by zaufać.Wciąż patrzę na inne pary i nie czuję zazdrości czy zawiści..i chciałabym dzielić z kimś życie i boję się.Przez porównanie jakie robię( to silniejsze ode mnie) tkwię we własnej klatce.Gdzie jest ten właściwy i cierpliwy?Który się odważy?I nie kieruję się tu dobrem dziecka,kieruję się swoimi uczuciami-jeśli ja będę szczęśliwa to moje dziecko też,a jeśli syn zaakceptuje nowego członka to wszystko będzie oki.Nie miłości syna...może kiedyś,może gdzieś.Tylko czasmi tak ciężko bez prostych gestów.To prawda,że docenia się to co się utraciło...mam nadzieję,że nie utraciłam tego bezpowrotnie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niebo:):)

piątek, 07 sierpnia 2009 23:32
Bardzo,bardzo niechętnie wróciłam...Przez kilka cudownych dni byłam w Niebie.Spokój,cisza,słodkie nic-nie-robienie,jadło lekkie,przesmaczne i zdrowe,a towarzystwo..ba!Nigdy dotąd nie czułam się tak dobrze w innym domu.Pierwsze dni to było przyzwyczajanie się-nie jestem intruzem-traktowano nas jak domowników.I zakochałam się:)Wpadłam od palców stóp po koniuszki włosów na głowie:)Zakochałam się w....koniach:)Zakochałam się w tym pięknym miejscu i domu z Duszą,gdzie wszystko jest takie jak być powinno,gdzie wszystko do siebie pasuje tworząc spokój i harmonię.Tam czas staje w miejscu,nic nie jest ważniejsze,nie ma potrzeby biegać,a myśli i problemy..one zwyczajnie uciekają-nie lubią takich spokojnych miejsc:)." W moim magicznym domu..." te słowa krążyły mi tam po głowie,a kiedy wracałam do Poznania....oboje z dzieckiem się popłakaliśmy( i to nie dlatego,że wiózł nas stary,zdezolowany-o!sorka!-wysłużony-to właściwe słowo-autobus).Było nam tak żal wracać do miasta.....poranne przebudzenie było niczym kubeł zimnej wody-nie ma koni,nie ma kóz,nie ma piesków,nie ma ogrodu...i bryczki nie było:(:(Mam ogromny dług wdzięczności wobec osób,które nas tam zaprosiły...które przez te dni żywiły nas i utrzymywały.Kasieńko i Mistrzu (Mistrz Jadła Wszelakiego;):)) DZIĘKUJEMY WAM.I Pani A. oraz Panu W.dziękujemy za towarzystwo:)..Wciąż mam w sobie obrazy i wspomnienia więc-znając siebie-napiszę o tym jeszcze...teraz zaś zegar znowu jest miom panem i wciąż przypomina mi,że mało czasu mam na sen-wróciłam do rzeczywistości..wróciłam do pracy.

komentarze (4) | dodaj komentarz

:(:(

piątek, 31 lipca 2009 23:43
Powiedzieć,że to historia jak z kiepskiej telenoweli to mało...nad rodem wisi jakaś klątwa.Być może ktoś miał rację mówiąc iż przesadzam-liczna rodzina to i takie przypadki wydają się częste.Coś bardzo niedobrego wydarzyło się w mojej rodzinie,tak niedobrego i trudnego do uwierzenia,że wciąż w to nie wierzę.Tak mi żal ojca-martwi się,martwi się o swoje dzieci.Na stare lata zamiast zbierać owoce wychowania,cieszyć się wnukami martwi się o własne dzieci.Mam wrażenie,że moja głowa eksploduje...od wielu nocy nie śpię martwiąc się brakiem pieniędzy,a co za tym idzie niemożnością robienia podstawowych zakupów.Jestem mistrzem kamuflażu-nikt nie domyśli się,że to co jem to mój jedyny posiłek-ważne by syn miał normalne jedzenie.Troszkę diety mi nie zaszkodzi-jest co gubić,ale moje dziecko nie będzie chodziło głodne.Teraz dodatkowo martwię się o jednego z braci.Chcę od tego uciec i nie myśleć..albo pójść w odludne miejsce i krzyczeć, i płakać jednocześnie by wyrzucić z siebie to wszystko-moją nieudolność,niepowodzenia moje i innych.Chcę się wreszcie wyspać,odpocząć albo zmęczyć tak by zasnąć jak najszybciej.Mogłabym się jeszcze upić-2 piwa wystarczą na taką amatorkę jak ja...ale 2 piwa to jeden posiłek więc rachunek jest prosty.Jeszcze nigdy nie miałam takich problemów finansowych jak teraz-nawet po rozwodzie kiedy zostałam z długami....Przecież już dość naodmawiałam sobie-teraz ma być lepiej!Kiedy nastąpi to "lepiej"???Po raz pierwszy w życiu nie zapłaciłam rachunku-nie starczyło mi pieniędzy..kara pieniężna jest dotkliwa,ale co mam zrobić?Z pustego i Salomon nie przelał.....Ten w górze wyraźnie mnie nie lubi-co mu zrobiłam?Żeby nie wiem co,nie wiem od kogo,ale pożyczam kilka złotych i jadę w miejsce gdzie mnie i syna zaproszono...Nie czuję się komfortowo-wszak nie mam nic do zaoferowania w zamian-będę jak pasożyt żerować na innych,ale tak bardzo chcę uciec choć na chwilę od tego co mam obecnie....ogromna pokusa z którą nawet nie chcę walczyć.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pozytywnie

wtorek, 28 lipca 2009 20:50
Od dzisiaj myślę pozytywnie.Jak będę myśleć pozytywnie to przestanę przyciągać niepowodzenia,złe emocje i zło innych.Od dzisiaj: jestem bogata,jestem szczęśliwa,jestem zdrowa,jestem zakochana,mam swój dom:)Od dzisiaj:):)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Porównania

niedziela, 26 lipca 2009 17:58
Często zdarza się nam porównywać....siebie z kimś innym,byłą z obecną,byłego z obecnym,sytuację swoją z sytuacjią kogoś innego itp.Czasem wychodzi na korzyść,czasami wręcz przeciwnie.Odchodząc exiu podał dwa powody: byłam za gruba i nie kochał mnie już (dokładnie w tej kolejności).Nie trzeba być orłem by przewidzieć w jaką czarną dziurę mnie to wpędziło.Wg siebie byłam nieatrakcyjna,beznadziejna i do bani w łóżku.Oczywiście doświadczenie seksualne miałam większe niż exiu-dla niego byłam pierwsza,on dla mnie nie.Przed nim wyglądało to tak:1 stosunek i facet zasypia,z exiem tak samo,a ja miałam ochotę na więcej.Nie pozostawało nic innego jak pomóc sobie samej.I tak lata upływały,a dla  mnie 2 lub trzykrotne kochanie się w ciągu jednej  nocy wydawało się czymś nieosiągalnym dostępnym tylko w filmach porno.Miałam to szczęście w nieszczęściu,że po odejściu exia na mojej drodze stanął (a właściwie został do mnie wysłany) niesamowity facet.Sprawił,że oszalałam seksualnie.Kiedy na mnie patrzył wiedziałam,że jestem wyjątkowa,piękna i cholernie sexowna.W sexie z nim..o Boże..co to był za sex!Nic nie musiałam mówić,wszystko wiedział,nie wstydziłam się próbować nowych rzeczy,nie krępowałam się wcale.To nic,że po kilku godzinach z nim spędzonych ledwie mogłam chodzić,a siedzenie sprawiało ból..to było tego warte:)Znajmomość umarła-niekoniecznie śmiercią naturalną.Mieliśmy różne zdania w pewnej kwestii i po kilku miesiącach spotkania się zakończyły.Sex też.Minęły lata,a ja wciąż porównuję.I jak dotąd nikt-żaden facet-nawet w połowie nie dorównywał temu,który niejako przywrócił mnie do życia,dał mi skrzydła.Na czym polega jego fenomen?Nie było akrobatycznych figur,jakiegoś bdsm -był cudowny,pełen czułości sex.Sprawił,że poczułam się znowu kobietą,która działa na mężczyznę,która widzi,że jest pożądana,sexowna.Oprócz sexu były niekończące się( lub przerywane na czas igraszek) rozmowy.Było przytulanie,głaskanie,całowanie.Po Nim nikt nigdy nie zafascynował mnie aż tak-może na 5 spotkań,które odbyłam przynajmnie z trzema należało pójść do łóżka;)..ale oni mi zwyczajnie nie odpowiadali już po pierwszych kilku zdaniach.Nie było chemii...choć miałam wielką ochotę na sex to nie z nimi chciałam to robić.Porównaia.Inni wypadli bardzo blado.Wiem,że gdyby Ten choćby teraz odezwał się i zaproponował spotkanie-poszłabym.Żeby znowu poczuć się Kobietą,żeby usłyszeć,żę jestem ładna,cudowna w łóżku.I w tym jednym przypdaku chciałabym nie umieć porównywać...może wtedy nie byłabym sama?Może ktoś okazałby się równy Jemu? A może zwyczajnie dałby mi to co otrzymałam od Niego..:)

komentarze (0) | dodaj komentarz

..........

piątek, 24 lipca 2009 18:59
Jestem rozczarowana ludźmi....w zasadzie ma ich dość.Po raz kolejny,w dość krótkim czasie okazało się,że dla innych jestem nikim,nic nie znaczę..chyba że potrzebują mnie do czegoś.
Do 20 roku życia słyszałam,że miałam się nie urodzić,że robiono wszystko (oprócz aborcji) bym się nie urodziła.Ja jak na złość przyszłam na świat 2 miesiące wcześniej.Przez 38 lat nie usłyszałam "kocham cię" dlatego mąż wydał mi się Bogiem-w końcu ktoś mnie kochał,komuś na mnie zależało.Jego zdrada nie bolała tak bardzo jak kłamstwo,oszukiwanie...bo czy kłamał cały czas czy tylko od momentu kiedy miał kochankę?Mobbing psychiczny w domu powrócił-wszak skoro zostałam sama powinnam wrócić na "łono rodziny".Tylko,że wcale tego nie chciałam.Ślepota minęła-widziałam wszystko tak wyraźnie jak nigdy dotąd.Wmawiałam sobie,że to nie boli i nie obchodzi mnie kiedy domownicy  traktują mnie jak obcego..własna rodzina.Można mieszkać razem i być tak samotnym...czuć się tak nie na miejscu aż do bólu.Wiecie jak to boli?Praca,dom i ci o których myślałam,że są przyjaciółmi-to wszystko okazało się gówna warte.Kłamstwa,fałszywa życzliwość...człowiek dowiaduje się od obcych o swoim życiu.We własnym domu jestem jak niewidzialna,potrzebna tylko do pomocy-ale nikt nigdy nie przyszedł pogadać ot tak sobie...to nie mnie zapraszają do siebie (na basen,na grila)Mnie tu nie ma.Nie istnieję.Więc się wycofuje z tego zakłamanego cyrku..wycofuje się w pracy-już mi nie zależy.Nie wierzę w życzliwość-ona jest po to by potem dopierdolić,wykorzystać.Nigdy nikomu niczego złego nie zrobiłam,nie zazdrościłam,nie życzyłam źle...Mówią,że jestem najsilniejsza w całej rodzinie,że zawsze sobie daję radę...tak..nikt nie zadał sobie trudu bym wiedziała,że mam ich obok siebie.Oprócz ojca.Zawsze go kochałam i kochać będę..kiedy on umrze zostanę naprawdę sama i nie będę miała nikogo komu będzie na mnie zależało-tak bezinteresownie..tak dla mnie samej.Powinnam ich olać kiedy chcę pomocy-ale ja tak nie umiem,nie ten charakter.Boję się ludzi,sprawiają,że źle się czuję,czuję się gorsza od nich.Od lat z tym walczę,a teraz brakuje mi sił..na to by zaufać,by walczyć ze swoją niską samooceną.To się odbija na moim zdrowiu,na moim dziecku,na moim patrzeniu na świat....

komentarze (3) | dodaj komentarz

Oczekiwanie

wtorek, 21 lipca 2009 19:26
Czekam niecierpliwie,ba!nawet odliczam dni do urlopu.Dziecko pyta: "po co?Przecież i tak nigdzie nie jedziemy,a ty będziesz pracować w drugiej pracy".Nie wiem po co..zwyczajnie się cieszę,że odpocznę,a pracować będę tylko pierwszy tydzień urlopu.Tylko znowu mi przykro,że nijak nie mogę zapewnić synowi fajnych wakacji...takich jak te sprzed kilku lat-wtedy wyjechaliśmy na kilka dni do gospodarstwa agroturystycznego-najprawdziwsza wieś!Z krowami,kurami,psami i kaczkami:):)Teraz jakikolwiek wyjazd przekracza moje możliwości finansowe:(Pensja obcięta,rachunki nie maleją,a dziecko rośnie....Chciałabym kiedyś wejść do sklepu i kupić SOBIE coś nowego,fajnego...tyle jest teraz wyprzedaży za naprawdę niewielkie pieniądze..niestety,niektórzy nie potrafią zrozumieć,że głupie 30 zł to dla mnie 3 dni "życia".Wiem,powinnam się cieszyć: jestem zdrowa,dziecko zdrowe,pracę mam,komornicy mnie nie ścigają,z czynszem nie zalegam...inni mają gorzej..ale nie chcę już myśleć o innych.Od czasu rozwodu borykam się z problemami finansowymi.W międzyczasie czynsz podskoczył w górę, opłaty też i trzeba spłacać inne zobowiązania.Męczy mnie to już.Stałam się nerwowa,trudno mi się wyciszyć,nie myśleć.Choć nie powinnam obwiniam się,że raczej kiepska ze mnie matka skoro syn kolejne wakcje spędza w domku..nawet na basen nie chodzi.Z drugiej strony exiu mógłby pomyśleć o dziecku..mógłby gdyby nie myślał o tym dziecku,które ma z nową żoną.Bez zająknięcia wydziwia przy moim synu dlaczego to mały nie chodzi na basen,nie wyjeżdża,a sam do cholery jedzie nad morze...oczywiście syna wziąć nie może:po pierwsze nie chce,po drugie nie stać go.On chyba myśli,że ja miliony zarabiam...no tak przecież syn jadąc do niego ubranie ma czyste i nie podarte więc z pewnością MNIE powodzi się lepiej niż jemu..i jeszcze alimentów mi się zachciewa.Po co on brednie przy dziecku wygaduje?Nakręca go smutek i zdenerwowanie syna?Dobra...zamknę oczy i przeniosę się nad piękne morze...szum fal,słoneczko,wiaterek...cisza,spokój bo oczywiście w moich marzeniach nie ma tłumów na plaży;):)Powtórzę ja trzy lata temu,jak dwa lata temu,jak rok temu-może w przyszłym roku pojedziemy na wakacje..odpoczniemy,wyluzujemy się,wszelkie złe myśli i zmartwienia zostawimy w domu....

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czas,czas,czas......

piątek, 03 lipca 2009 21:32
Brakuje mi czasu ostatnio...na wszystko..nawet na to by chorować.Miałam mały wypadek i uszkodziłam sobie rogówkę w oku.Choć w niewielkim procencie,a jednak-przekonałam się jak trudno jest funkcjonować niedowidzącym....coś okropnego.Jeśli ktoś nie widzi od urodzenia to oki,ale jeśli ktoś stracił wzrok kiedy ileś tam czasu widział-ciężko jest.Na jedno oko nic nie widziałam,a drugie od wielu lat jest tak słabe,że nawet nie przechodzę badań okulistycznych.Ciężko mi było przez ten tydzień...nie brakowało mi tv tylko książek-nie mogłam czytać!
Nie mogę odnaleźć się tutaj...wszystko jest takie inne,nowe,trzeba się uczyć od początku...ba!nie potrafię nawet znaleźć nikogo znajomego!Ten brak czasu by posiedzieć,poszu7kać,poustawiać....Zresztą-po co się spieszyć?Nigdzie się nie wybieram,nikt mnie nie goni,nie piszę na akord;)Nie wkleję tu niczego z poprzedniego bloga,potraktuję to jak nowy rozdział w życiu..od nowa..od początku..tylko czasu brak:)

komentarze (3) | dodaj komentarz

Pierwszy-nie pierwszy raz....

środa, 10 czerwca 2009 19:59
Przeniosłam się tutaj z innego miejsca..przeniosłam się bo musiałam.Tam gdzie byłam spędziłam ponad 4 lata na wspólnych pogaduszkach,plotach,poradach....Sieć uzależnia.Straciłam jedno miejsce,ale chcę istnieć więc...jestem tutaj:)

komentarze (1) | dodaj komentarz

« 1234 

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 1498

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Galerie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog o codziennym życiu i marzeniach Surykatki:)

O mnie

Nie młoda,ale też nie stara kobieta,która troszkę w życiu przeszła...i może właśnie dlatego ma wiarę w ludzi,ma nadzieję i pragnie miłości:)

Statystyki

Odwiedziny: 1498
Wpisy
  • liczba: 40
  • komentarze: 43
Galerie
  • liczba zdjęć: 10
  • komentarze: 12
Księga gości: 2
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 285 dni